Blog

Zaczęłam pisać ten blog w lutym 2017 roku. Tak jak teraz, byłam zainspirowana twórczością Tove Jansson, która, jako jedna z niewielu autorek, pisała książki dla dzieci, które są interesujące również dla dorosłych. Wiele możemy się z nich nauczyć, przede wszystkim dystansu do siebie, akceptacji innych takimi, jacy są. Wszystko opowiedziane jest w sposób lekki i żartobliwy.

Wybrałam tę nazwę Snufkin, poniważ tak jak Włóczykij, czasem czuję, że nadszedł czas, by wyruszyć w drogę. Wówczas biorę mój plecak, i szukam miejsca, gdzie mogę poznać nowych ludzi, nauczyć się ich języka, kultury, żyć tak, jak oni. To fascynująca przygoda. 

Bywa różnie, jednak gdziekolwiek jestem, cokolwiek się nie stanie, zawsze towarzyszy mi bieganie. Każdy bieg to jakby magia. Moment, w którym wszystkie sprawy tracą swoją wielkość i kolejne wyzwania stają się możliwe do pokonania.

Blog nie jest pisany pod publiczność. Cenię sobie szczerość i uważam (pewnie dlatego moją ulubioną bohaterką Muminków była Mała Mi), że tylko mówiąc prawdę, stając z nią twarzą w twarz, nawet jeśli jest ona niewygodna, można coś zmienić.

Zapraszam do mojego świata 🙂 

Najnowsze wpisy

„Jeżeli mamy szczęście, czasami zostaje z nami kilka słów”*

Po miesiącu chciałabym tutaj sprostować mój poprzedni wpis. Bo wiecie, wdzięczność swoją drogą, a ludzie mają swoje tzw. g. prawdy. W zeszłym miesiącu wyczułam już w przychodni toksyczną atmosferę. Nie bardzo wiedziałam, o co chodzi, ale znam swoje prawa, poprosiłam o wgląd do dokumentacji medycznej (polecam każdemu, pamiętajcie, płacicie za leczenie, macie prawo o to … Czytaj dalej „Jeżeli mamy szczęście, czasami zostaje z nami kilka słów”*

„Nie wiedziałem prawie nic o tym, co dzieje się w moim sercu, naturalnie nie miałem też pojęcia, co dzieje się w sercach innych.”*

Przede wszystkim wpis ten zaczęłam już pisać 3 lipca. Dziś wydaje mi się to ważne, jest przecież październik. Nawet sama siebie zaskoczyłam, że nadałam wówczas temu wpisowi taki tytuł, ale nie o tym chciałam tu pisać. Pozostawię więc tutaj puste przestrzenie, te same, które towarzyszyły filmom Kiarostamiego… Przecież co jakiś czas ktoś tu zagląda. Trochę … Czytaj dalej „Nie wiedziałem prawie nic o tym, co dzieje się w moim sercu, naturalnie nie miałem też pojęcia, co dzieje się w sercach innych.”*

„Nie bardzo umiałem odróżnić liczne zjawiska występujące pomiędzy radością a smutkiem…”*

Widzę, że ktoś tutaj regularnie czeka na nowy wpis. Tymczasem miałam takie ciche tygodnie, związane w dużej mierze ze skomplikowaną sytuacją w pracy, która jakoś odbiła się na mojej wielopłaszczyznowej formie. Cóż zresztą można pisać. Sama nie lubię jak ktoś wrzuca posty, jak to mu ciężko na treningu itd. Od tego w końcu jest trening, … Czytaj dalej „Nie bardzo umiałem odróżnić liczne zjawiska występujące pomiędzy radością a smutkiem…”*

„Nieśmiertelnik, żółty październik…”*

Nadszedł czas, aby podsumować półmaraton. Nie lubię pisać „na gorąco” (tak samo jak mówić w emocjach), tym bardziej, że zazwyczaj jestem tak zmęczona, że trudno jest mi wysiedzieć przed komputerem. Tak samo było i tym razem, może nawet trudniej. Zacznijmy o tego, że nie wystartowałam w żadnym maratonie. Mam zastrzeżenia co do mojej wydolności, organizm … Czytaj dalej „Nieśmiertelnik, żółty październik…”*

Więcej wpisów