„Kiedy człowiek (…) zda się na jakiś inny system, świat nabiera trójwymiarowości i elastyczności.”*

Tak naprawdę ma być to spóźniona nieco relacja z Poznańskiego Półmaratonu. Na pewno w niej jakoś nawiążę to tytułu 😉

Jestem teraz po dwóch tygodniach regeneracji aktywnej. Tzn. nie byłam na żadnym roztrenowaniu, po prostu biegałam i ćwiczyłam rekreacyjnie. Początkowo miałam biec przecież maraton ale póki co staram się nic nie planować, jedynie jakieś spontaniczne biegi. Chcę się zająć budowaniem formy na jesień (no i wyleczeniem kręgosłupa). Oczywiście mega zazdroszczę wszystkim, którzy biegną maratony, kocham ten dystans. Jednak postanowiłam, że nie wystartuję na nim, dopóki nie będę pewna formy. A nie jestem, bo na mnie dobrze wpływa jak trenuję trochę wyżej nad poziomem morza albo  choć na pagórkach. Powyżej 1500 m.n.p.m. nawet nigdy nie byłam, pewnie byłyby tego niesamowite efekty. Muszę coś takiego zaplanować ale dla amatora nie jest to prosta sprawa.

Myślę też, że gdybym trenowała przez pół roku tak jak na miesiąć przed półmaratonem (musiałabym przez sześć miesięcy nie chorować), wynik byłby jeszcze lepszy (pomijając niesprzyjające warunki naturalne, smog, samochody, które chcą mnie rozjechać). Oczywiscie bardzo się cieszę, że poprawiłam rekord życiowy o minutę i sześć sekund. Na chyba najtrudniejszej trasie, na jakiej kiedykolowiek biegałam półmaraton, a było ich kilkadziesiąt…

Mało kto wie, że pierwszą połówkę biegłam także w Poznaniu, wówczas startowaliśmy jeszcze z Malty, w 2011 roku, którą ukończyłam w czasie 2h11’20”. Cieszę się, że po ośmiu latach zajęło mi to już „tylko” 1h31’46”. Jest to nadal amatorski czas i byłam dopiero gdzieś 32. kobietą, ale i tak się cieszę. W dodatku zajęłam 3. miejsce w kategorii absolwentek UAM, więc w końcu i dyplom na coś się przydał. Nigdy nie zapomnę mojej obrony, powtarzałam sobie wówczas mantrę „nie odzywaj się, nie komentuj, nie ubliżaj nikomu, nie mów co myślisz, nie śmiej się z nikogo, bierz co dają i uciekaj”. Polecam jak Wam recenzent (-ka) będzie trzaskała info z Wikipedii i będzie córką jakiegoś profesora, to w tym kraju nie ma co walczyć z taką osobą. Dziś bym nie dała rady, bo mówię, co myślę, gdyż pozostało już niewiele rzeczy, na których mi zależy.

Jaka jest jednak mantra na bieg? Każdy musi w sobie coś takiego znaleźć, najczęściej będzie to coś wyćwiczone na ciężkich treningach. Po to one są, nie tylko aby przygotować mięśnie, ale także i głowę. Trzeba mieć jakiś mobilizator, który po tysiączku sprawi, że go powtórzysz. I tak jeszcze z 6 razy. To bardzo dużo, to jeden z najgorszych treningów… Nie, gorsze są ciągłe w drugim zakresie. To one, raczej ich niedobór, sprawiają, że tak wolno robię postępy. No i oczywiście brak treningu na wysokości. Wiem, miałam się przeprowadzić, ale nie jest to łatwe. Czasem czuję się jak ta mała czarownica z japońskiego filmu anime, znacie Kiki?

Wracając do półmaratonu, co było takiego trudnego? Mimo wszystko chyba pierwsze 5 kilometrów, bo choć nogi były mega lekkie, to sporo nerwów i przepychanek kosztowało biegnięcie w tak dużej grupie na 1:30. Szkoda, że organizatorzy są tak nastawieni na sukces międzynarodowy, że odbywa się to kosztem zwykłych biegaczy i uniemożliwia im osiąganie lepszych rezultatów. Jakby moje bieganie było mniej ważne od biegania elity…

Dziwiłam się też, że zajączka biegnie tak wolno, z górki 13,7 km/h, widocznie jest dobrą biegaczką górską i wiedziała, że będzie w stanie później przyspieszyć. Ja nie,  więc chciałam się z tej grupy wydostać, ale nie było takiej opcji. Naparwdę byłam poobijana zanim mnie jakoś wypuszczono i mogłam nieco przyspieszyć. Wiedziałam, że na podbiegach później tego nie nadrobię ale to jakby była już musztarda po obiedzie. Może mogłam się ustawić gdzieś wyżej ale też nie chciałam za szybko zacząć. Takie szarpane tempo sprawiło, że przez kilometr skręcałam się od kolki. Doświadczenie jednak mówiło, że jest szansa, aby ona minęła.

Przed 14. kaemem dosięgnął mnie spory kryzys, węglowodany z napoju aż tak szybko nie dotarły. Musiałam pogodzić się z tym, że nie złamię 1:30 i biec tak, aby w ogóle to ukończyć. Było to trudne, ponieważ na bardzo długim podbiegu na Drodze Dębińskiej naprawdę wiele osób, które wcześniej biegły przede mną, stawało lub szło. Trzeba było też przyjąć wiatr na klatę. Tam już każdy pokonywał trasę sam. Nie wiem już dziś co wówczas myślałam, chyba jak zwykle o tym, że ustawiłam moją ekipę na trasie i aby ich wysiłek nie poszedł na marne nie mogę się poddać. To właśnie ten moment, kiedy muszę spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, nie swojej, „zdać się na jakiś inny system”. Dziękuję tutaj jak zawsze mojej rodzinie. Bez nich musiałabym brać żele, które jakoś mi nie służą i popijać je surową kranówką. (To kolejny minus tego biegu, trzecim jest jescze brak osobnej klasyfikacji dla Polaków oraz jakichś konkretnych nagórd w kategoriach wiekowych czy regionalnych, ale wybieram biegi tutaj, bo nie wymagają jakiejś wielkiej wyprawy). Pierwszy raz pokonałam tak długi dystans na zawodach (wcześniej ćwiczyłam to na treningach) popijając tyko przed biegiem i na 6. kaemie napój izotoniczny, a na 13. i 20. hipotoniczny.

Udostępniam, wykres  stref tętna z zegarka (trzeba przełączyć bo pokazuje się prędkość. Nie wiem co to za zwolnienie na 11. kaemie, to chyba był moment, że ktoś przede mnie wbiegł i musiałam zwolnić żeby na człowieka nie wbiegnąć, zaklnęłam i ominęłam gościa. Zegarek rozgrzał się dopiero po jakichś 500 metrach). Co prawda, zdażało mi się wcześniej biec nawet cały półmaraton w strefie max, ale nie przyniosło to wówczs rekordu. Jednak strefa wydajności jest bezpieczniejsza i jak wydać, bardziej efektywna. 

IMG_0213Dziękuję Grzegorz Wiczewski – fotografia sportowa za zdjęcie.

*Uważam, że to bardzo ważne podejście do życia”

H. Murakami, Zawód: powieściopisarz, przeł. A. Zielińska-Elliott

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s